• Zestaw Montessori - pomoce do chwytania

ZESTAW POMOCY DLA NIEMOWLĘCIA – ROZWÓJ ZMYSŁU DOTYKU – NIEMOWLĘ 3-6 MIESIĘCY Tuliłaś mnie przez dwa miesiące, a teraz nasycone miłością jestem gotowe na nowe doznania. Jestem gotowe wziąć świat w swoje ręce i w przenośni i dosłownie.

70.00
szt. Do przechowalni
Wysyłka w ciągu 24h
Cena przesyłki 14
Odbiór osobisty 0
Paczkomaty InPost 14
Kurier 17
Kurier (Pobranie) 21
Dostępność Mało
Waga 0.45 kg

Zamówienie telefoniczne: 600040666

Zostaw telefon

Od 3 miesiąca skupiam się na rozwijaniu dotyku, na ruchu nóżek, ale przede wszystkim na pracy moich dłoni, bo to dzięki nim stanę się w przyszłości samodzielną, inteligentną osobą . To dzięki dłoniom mogę poznawać świat i budować samego siebie. To one są cudownym łącznikiem między mną i tym tajemniczym nowym światem.

Pozwól mi pracować z pomocami, które stworzono dla moich małych rączek. Daj mi tylko tyle bodźców, ile jestem w stanie przerobić i wykorzystać dla mojego rozwoju.

Pamiętaj, że uczę się przez powtarzanie. Pokaż mi jedną z pomocy i pozwól potrzymać w rączce. Po jakimś czasie pokaż mi inną pomoc, a potem jeszcze raz tę pierwszą. One mi się nie nudzą. Nie znudzą mi się przez kilka miesięcy. To są wszystkie zabawki, których teraz potrzebuję, no może z wyjątkiem mobili, na które wciąż lubię spoglądać.

Pamiętaj, że kluczem do rozwoju mojej inteligencji jest powtarzanie, repetycja.

 

Te pomoce ułatwiają mi rozwój dotyku –  stworzone zostały specjalnie tak, by odpowiadać na moje potrzeby rozwojowe.

Wszystkie pomoce w tym zestawie są ważne i odgrywają konkretną rolę.

Pokazuj mi wymiennie grzechotkę, obręcze oraz kule na sznurku. Zaczynamy:

 

Grzechotka z dzwonkami – Bell Rattle

 

Mam 3 miesiące. Do rozwoju potrzebuję teraz tylko trochę dotyku i trochę dźwięku. Ta grzechotka daje mi idealną ilość bodźców – ani za dużo ani za mało.

To pierwsza grzechotka, którą bez problemu chwycę w swoje rączki, i którą zacznę wydawać dźwięki. W świecie pełnym hałasów i elektronicznego szumu ta grzechotka dostarczy mi tylko tyle dźwięku, ile jest mi potrzebne.

Uderzam swoją rączką w grzechotkę i potrząsam nią. Przypadkowo udaje mi się wydobyć z niej dźwięk. Po jakimś czasie zaczynam zdawać sobie sprawę, że to ja jestem sprawcą tego dźwięku. Właśnie tworzę swoją pierwszą muzykę. Zaczynam śledzić źródło dźwięku swoimi oczkami, rozwijając w ten sposób swój zmysł wzroku.

Chcę jeszcze raz usłyszeć ten dźwięk, spróbuję więc jeszcze raz potrząsnąć grzechotką – uczę się korzystać ze swojej dłoni i przez dłoń poznawać świat. Jednocześnie zaczynam kojarzyć, że to moje działania wydają dźwięk. Właśnie stało się coś niesamowitego – teraz już rozumiem, czym jest przyczyna i skutek. To wielkie osiągnięcie dla kogoś, kto ma 10 tygodni życia.

 

W grzechotkach i pomocach dla niemowląt chodzi nie tylko o ergonomię (czyli kształt, który łatwo chwycić). W pedagogice Montessori mówi się o tym, by dawać niemowlęciu tylko to, co w danym momencie jest potrzebne, nic ponad to. Kształt tej grzechotki jest idealnym kształtem dla dłoni, która jeszcze prawie nic nie wie o świecie. Podanie dziecku innej grzechotki na początku będzie się mijać z celem, ponieważ dziecko dostanie zbyt dużą ilość bodźców, których nie będzie potrafiło wykorzystać. To się właśnie nazywa przestymulowaniem niemowlęcia i nie daje nic oprócz dezorientacji.

 

Co Twoje dziecko ćwiczy z tymi pomocami?

  1. Chwyta i trzyma przedmiot (dziecko jeszcze nie umie świadomie upuścić przedmiotu)
  2. koncentruje się, koordynuje ruchy ręki i oka
  3. Ćwiczy słuch
  4. Uczy się przyczyny i skutku oraz tego, że podejmując akcję może liczyć na reakcję – czyli poczucie sprawczości (dźwięk)

 

Kulki na sznurku – Grasping Beads 

Intryguję mnie ten gładki i okrągły kształt. Chętnie sprawdzę, czy uda mi się go chwycić i zbadać swoją ręką. Ciekawe – kula idealnie pasuje do mojej dłoni i jest przyjemna w dotyku – gładka, krągła, ciepła. To jest drewno, podobnie jak obręcz, którą dotykam na baby gym.  Z każdym dniem coraz więcej wiem o świecie i rzeczach. Wiem, że drewno jest ciepłe a metalowy dzwonek zimny, drewno – miękkie, a metal twardy. Ale najmilsza w dotyku jest moja mama.

Drewniane korale są dla mnie kolejnym wyzwaniem rozwojowym. Do chwytana korali używam najpierw całej dłoni, gdyż nie potrafię jeszcze korzystać z paluszków. Wraz z rozwojem dotyku, zaczynam używać do zabawy nie tylko otwartej dłoni, ale także poszczególnych palców oraz buzi.

Uczę się świata dłonią i buzią. Na tych doświadczeniach buduję sobie obraz rzeczywistości. Grające zabawki nie są mi potrzebne – nie mówią mi nic prawdziwego o świecie, na którym się znajduję. A tylko to mnie teraz interesuje.  Turlam i przekładam korale z ręki do ręki – ale ubaw. A jak mnie swędzą dziąsła, ta prosta pomoc przynosi mi ukojenie. Mama pomyślała o wszystkim

Podpis
E-mail
Zadaj pytanie